Strona główna » S02E05 Squid Game, dodruk pieniądza, kreacja długu

S02E05 Squid Game, dodruk pieniądza, kreacja długu

Squid Game. Dla niewtajemniczonych, serial południowokoreański, najnowszy krzyk mody. Na jego punkcie oszalał cały świat. W skrócie wygląda to tak, że zadłużeni po uszy Koreańczycy, dostają wizytówki od tajemniczego gościa i są zaproszeni do gry. A właściwie do sześciu gier. Są to tradycyjne, koreańskie gry dziecięce. Jedyna różnica jest taka, że ci, którzy przegrywają zostają zabici. 

I oczywiście jest to asumpt do wielu trzymających w napięciu perypetii. Zwycięstwo w konkursie wiąże się z ogromną nagrodą finansową, która jest w stanie rozwiązać problemy każdego dłużnika. Aczkolwiek zwycięzca – a zwycięzca może być tylko jeden – to także osoba, która… no że tak powiem, wyjdzie z życiem. 

Serial jest bardzo dobry i polecam serdecznie, aczkolwiek w tym miejscu warto podkreślić jedno: pomysł nie wziął się całkiem z dupy. Tzn. moje wyobrażenie na temat tych bogatszych państw azjatyckich, w tym Korei Południowej, było do tej pory takie, że oni tam sobie żyją w dobrobycie. 

Tymczasem okazuje się, że nie

Tzn. ok. w porównaniu do swoich sąsiadów z północy, to oni mają gigantyczny dobrobyt. Ale ten dobrobyt jest na kredyt. Bo, podobnie jak większość dzisiejszych, cywilizowanych gospodarek, posługują się oni myśleniem w rodzaju “nie stać cię? weź kredyt”. Jak by kredyt był jakimś realnym rozwiązaniem. Wszyscy to przecież znamy. Chcesz mieć mieszkanie, no to bierzesz kredyt i spłacasz go przez 20-30 lat, często z wielki trudem. 

Jak pisze business insider, przeciętny Koreańczyk ma kredyt na mieszkanie, na samochód i jeszcze musi płacić na edukacje dzieci. I przy tym ceny nieruchomości np. w Seulu, są znacznie wyższe niż np. w Warszawie. Edukacja jest droga, zwłaszcza zajęcia dodatkowe. A w Korei jest ogromna presja na edukację i na to, żeby wysyłać dzieci do najlepszych uczelni. Normą są tzw. spirale kredytowe czyli zaciąganie pożyczki w jednym banku, żeby spłacić w drugim. Ogólnie, gdyby nie mordercza gra, można by powiedzieć, że Squid Game jest serialem obyczajowym. 

Teraz zacznie się ta część, w której przynudzam o bankach centralnych

Zdarzało mi się, zarówno w ponurych żartach, jak i w preppers podcast, mówić o tym, jak wygląda działanie banków centralnych w dzisiejszych czasach. Może krótki rys historyczny dla ułatwienia. 

Dawno, dawno temu, pieniądz był kruszcowy. Monety wybijano ze złota, srebra i innych metali. Dzięki czemu, jeżeli miałeś w kieszeni 3 złote monety, to miałeś w kieszeni 3 złote monety. I mogłeś za to kupić tyle, na ile ci pozwolił rynek. 

Ale z czasem rządzący potrzebowali manipulować trochę pieniądzem, więc zaczęło gmerać przy pieniądzu. Po II wojnie światowej mieliśmy kompromis wypracowany w Bretton Woods. W tle tego spotkania stoi konflikt pomiędzy Jamesem Maynardem Keynesem, a jednym z głównych przedstawicieli tzw. Szkoły Austriackiej Friedrichem Augustem von Hayekiem

Austriacy uważali, że trzeba tworzyć oszczędności i unikać przesadnego zadłużenia. Keynes uważał coś przeciwnego – oszczędności hamują rozwój gospodarki, pieniądze nie mogą być kiszone w materacach. 

Oczywiście Keynes wygrał

A przynajmniej większość uznała, że ma rację. Dlatego wszystko zaczęło iść w takim kierunku, aby pieniądzem dało się manipulować. Żeby bank centralny mógł przestawić wajchę z jednej pozycji na drugą, i żeby ludzie zachowywali się w konkretny sposób. Jednak do 1971 roku, amerykański dolar powiązany był ze złotem, a wszystkie pozostałe waluty świata były wyceniane względem dolara. Tu utrudniało dokonywanie pewnych manipulacji, więc w 1971 roku Richard Nixon ogłosił, że dolar już nie będzie powiązany ze złotem. 

Tłumacząc to na język ludzki: jeżeli bank centralny chciałby wydrukować 5 miliardów dolarów, to już nie musiał mieć w skarbu odpowiedniej  ilości złota, które byłoby pokryciem tych pieniędzy. Wszystko zaczęło się opierać na słowie honoru. Dolar amerykański stał się pieniądzem FIAT lub pieniądzem fiducjarnym, jak to się dziś często mawia, zwłaszcza w środowiskach zwolenników kryptowalut. 

I faktycznie… kolejne kryzysy gospodarcze zaczęły być gaszone za pomocą dodruków pieniądza oraz manipulacji stopami procentowymi. Dodrukowany pieniądz wprowadza się na rynek w postaci kredytu. Żeby zachęcić do kredytu konsumentów i przedsiębiorców, trzeba obniżyć stopy procentowe. Wówczas nie będzie się opłacało trzymać pieniędzy na lokatach, bo będą one przynosiły straty. Za to będzie się opłacało wziąć tani kredyt i kupić mieszkanie na wynajem.

Dlatego mamy dziś tak gigantyczne ceny nieruchomości, dlatego wszyscy żyją dziś z kredytami, dlatego ludzie mają więcej długów niż oszczędności. Dlatego też jest inflacja, bo dzięki kredytowi kupujemy więcej, niż możemy. 

Jak temu zaradzić?

Kryptowaluty

Pewną kontrą do tego tej sytuacji są właśnie kryptowaluty – ruch, który rozpoczął się po kryzysie z 2008 roku – w taki właśnie sposób ludzie próbują ratować się przed machinacjami bankowymi. Moim zdaniem, choć idea jest słuszna, to ostatecznie sam owoc tej idei pozostawia sporo do życzenia. No, ale to tylko moja prywatna opinia. 

Złoto

Drugim sposobem ochrony przed tym wszystkim, jest to, co leżało u podstaw dawnych systemów finansowych, czyli kruszce. Wielu ludzi zabezpiecza się w ten sposób i moim zdaniem ma to sens. 

Inwestowanie

Trzeci sposób, to inwestowanie w taki sposób, by wypracowywać zysk przewyższający inflację.

Niezadłużanie się 

No i oczywiście te wszystkie trzy sposoby powinny łączyć się jeszcze z niezadłużaniem się. Bo dług to ojciec wszystkich tych problemów. A dług, poza tym, że łatwo go zaciągnąć, silnie wiąże się jeszcze z chęcią posiadania, czyli z takim pędem konsumpcyjnym i tym, jak w ogóle dzisiejszy świat działa… najprostszy przykład: telefony komórkowe. Wychodzi nowa generacja i trzeba sobie kupić nowy, który często kosztuje. 

Konsumpcja

I pół biedy, gdy mówimy o markach cywilizowanych np. Apple przeprosil za downgrade i obiecał tego nie robić. Ale wielu producentów, zwłaszcza takich mających chińskość w DNA, bez najmniejszej żenady downgraduje sprzęt. Wychodzi nowy model telefonu, a w tym czasie twój stary się aktualizuje i okazuje się, że super aparat, dla którego kupiłeś ten telefon, już nie robi takich fajnych zdjęć, a kamerka już nie ma trybu slow-motion, który miała, gdy telefon był nowy.

Tak moi drodzy… jesteśmy z pełną premedytacją wpychani w szpony machiny, której celem jest produkcja wzrostu gospodarczego i śmieci. 

A czym jest wzrost gospodarczy? Czym jest PKB? Wiecie… sam PKB nie daje pracy. To jest wskaźnik, którym rządzący mogą się pochwalić pod koniec swojej kadencji. Albo porównać z innym krajem. PKB nazywany jest wzrostem gospodarczym, ale w nawiązaniu do Bastiatowego “Co widać i czego nie widać” – tym, czego nie widać, gdy mówimy o PKB są śmieci i dług. Śmieci, bo jak co roku zmieniamy telefon, to ten stary idzie na śmieci. A dług, bo jak co roku zmieniamy telefon czy cokolwiek, to bardzo często finansujemy to długiem.

Konkluzja jest taka, że Squid Game to może i jest fajny, zabawny, śmieszny serial, ale pokazuje on kierunek, w jakim podąża świat. Ogólnie wszystko to zmierza ku temu, by jak najbardziej zadłużyć ludzi, bo wówczas można nimi najłatwiej zarządzać. Człowiek zadłużony po uszy ma nóż na szyi. Staje się niemal niewolnikiem. 

I z tą, niezbyt optymistyczną myślą, pozostawię was do następnego odcinka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *