Strona główna » Mięso i etyka

Mięso i etyka

Zadawanie pytań i kwestionowanie etyczności jedzenia mięsa nie cieszy się ogromną popularnością wśród samców wschodniej Europy, którzy dumnie kroczą z mieczem w obronie tradycyjnych wartości, czy coś… Niemniej jednak kimże byśmy byli, gdybyśmy bali się zadawać pytania i wątpić?

Cała sprawa dotyczy pewnego podcastu, którego niedawno słuchałem. Konkretnie chodzi o The Canadian Bushcraft Podcast i odcinek o polowaniu na łosia. Prowadzący opowiada w nim o tym, że polowanie na łosia to w Kanadzie prawdziwe „big game hunting”. Nie jakieś tam polowanie na jelenia, że idziesz rano do lasu, strzelasz jelenia, a potem jeszcze możesz iść do pracy czy do szkoły (sic!). Przy polowaniu na łosia umiejętności bushcraftowe są wręcz niezbędne, ponieważ polowanie na łosia może trwać nawet 2 tygodnie, podczas których przemieszczasz się, obozujesz i tropisz łosia. A gdy go już ustrzelisz… no cóż… łoś jest trochę większy niż jeleń. Jest to kawał zwierza. I nie załadujesz go tak po prostu na pickupa. Potrzebujesz trochę czasu, by go sprawić.

Czy polowanie jest złe?

Docierają do mnie argumenty przeciwników polowania. W szczególności, gdy mamy do czynienia z polowaniem o skrajnie nierównych szansach np. strzelanie do żyrafy z karabinu półcalowego, z dystansu 2 km, które można określić słowem „egzekucja”. Jest to oczywiście złe.

Złe są także zapijaczone sfory starych, grubych wąsaczy, którzy pętają się po lasach z psami, szczujące i strzelające wszystko, co się rusza. Nie oszukujmy się – dzisiejsze myślistwo to patologia. Pewnie 1 na 100 myśliwych to jakiś rozsądny facet, który widzi w tym coś więcej niż okazję do napicia się i postrzelania do futrzaków, ale z grubsza środowisko to bardzo ciężko pracuje na swoją opinię.

Mięso i etyka
Photo by Andreas Schantl on Unsplash

Jeżeli jednak wyobrazimy sobie polowanie sprzed lat, którego celem było zdobycie pokarmu, myśliwy ponosił ogromny trud, musiał posiadać umiejętności, szanse były wyrównane i zachowany był szacunek dla natury, to powiedzcie mi: w czym to było gorsze od kupowania w sklepie mięsa zwierząt, które całe życie spędziły w hodowli tylko po to, by na koniec zostać zabite?

Mięso Inc.

Wielu ludzi zarzucających okrucieństwo polowaniom jako ogólnej idei (zabijaniu zwierząt), którzy jednocześnie spożywają mięso na co dzień, zapomina o tym, skąd się bierze mięso w sklepie. Nie jest ono wyprodukowane w fabryce z wody i magicznego proszku. Nie jest zrobione z soi. Jest to mięso w 100% odzwierzęce. A ponieważ ludzi jest coraz więcej, żywności trzeba coraz więcej i – o dziwo – wcale jej cena jakoś drastycznie nie idzie w górę (nie mówię o inflacji, tylko o koszcie produkcji w ogóle), to jest to chyba oczywiste, że produkcja mięsa na skalę przemysłową jest czymś skrajnie niemoralnym i generującym wyłącznie cierpienie zwierząt.

I teraz, żeby było jasne:

Ja nie mówię, że to czy tamto jest złe i należy tego zaprzestać. Mówię tylko, że wyrażanie tego rodzaju opinii wymaga od nas pewnej refleksji nad pewnymi sprawami. Sądzę, że obecna sytuacja nie jest wcale lepsza od tej z dawnych czasów, kiedy to, żeby zjeść mięso, trzeba było je najpierw własnoręcznie ukatrupić. Bo to jest właśnie dobre pytanie dla każdego krytyka myślistwa: czy byłbyś skłonny odebrać zwierzęciu życie, żeby nakarmić siebie i swoją rodzinę? Może właśnie powinieneś. Może ten ciężar powinien spocząć na Twoim sumieniu. Bo jak kupujesz w sklepie paczkę mięsa, to praktycznie nie masz żadnego ciężaru na sumieniu. A przecież to także cierpienie.

Być może dziś – z uwagi na to, że jest nas coraz więcej, a produkcja żywności dewastuje planetę – powinniśmy podejść do tego dużo bardziej świadomie, pójść na jakieś ustępstwa i zrezygnować z mięsa?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *