Strona główna » #13 Libertarianizm

#13 Libertarianizm

Ostatnio było o inflacji i o tym, jak państwo nas rozgrywa, to w sumie dziś jest dobry moment na odcinek, który chciałem nagrać już dawno – odcinek libertariański. Ponieważ od paru lat identyfikuję się z wartościami wolnościowymi. Aczkolwiek na samym wstępie trzeba powiedzieć jedno: libek libkowi nierówny. Jak masz pokój pełen libków to najbardziej gorącym tematem wśród nich będzie to, kto jest większym socjalistą.

I oczywiście są teorie, są książki, są myśliciele… twórcy liberalizmu klasycznego jak John Locke czy Frederick Bastiat. Bardziej współcześni Murray Rothbard, Karl Hess, Benjamin Tucker… ale także np. ekonomiści szkoły austriackiej Ludwig von Mises czy Friedrich von Hayek. Libertarianizm może być bardziej lewicowy, może być bardziej prawicowy.

Libertarianizm także – moim zdaniem – jest trochę utopijny. Bo oczywiście wszyscy zakładają, że człowiek z natury jest moralny i dąży do tego, żeby było dobrze. A w sumie istnieje cała masa patologii. Z drugiej strony te patologie mogą być następstwem tego, jak wygląda dziś świat, w którym libertarianie przeważnie są w mniejszości. 

Zaraz powiem o tym więcej, ale naj sam pierw chciałem powiedzieć, czym on w ogóle jest, na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział.

Według wikipedii jest to zbiór doktryn i filozofii politycznych i ekonomicznych… i tutaj już widzimy, że to jest zbiór czyli coś niejednorodnego. Po stronie lewicowej może to być anarchosyndykalizm, po stronie prawicowej minarchizm czy anarchokapitalizm, czyli tzw. akap. Istotnym elementem libertarianizmu jest również na przykład leseferyzm. Z języka francuskiego oznacza “pozwólcie czynić”. Pięknie to kiedyś prof. Gwiazdowski wytłumaczył. Chodzi o to, że dawniej król wychodził sobie przed zamek, widział, że zboże już dojrzałe i nakazywał żniwa w całym kraju. Tyle, że zboże dojrzewa różnie w różnych regionach. Więc część zbiorów się marnowała i szła na kompost. Chodzi o to, żeby władza nie była odgórna, centralna, ale bardziej umiejscowiona lokalnie. Jak np. w Szwajcarii, gdzie jest niby jakiś rząd, ale realna władza znajduje się w rękach władz poszczególnych kantonów. Mniej centralnego zarządzania, więcej samorządności. 

Z grubsza wszystko to zaczyna się od myśli, że wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej jednostki. Czyli wolnoć Tomku w swoim domku.

(…)

Całość w podcaście

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *