Strona główna » #10 Bezdomność, ubóstwo, wątpliwości

#10 Bezdomność, ubóstwo, wątpliwości

Miałem ostatnio takie oto wydarzenie, które skłoniło mnie do refleksji… Otóż wyszedłem ze sklepu i pakowałem zakupy do torby. Widziałem, że kręci się tam jakiś taki brodaty, ubrany od pasa w dół, brudny jegomość. W końcu podszedł do mnie i jakimś takim bełkotem zapytał czy nie mam czegoś do jedzenia. Powiedziałem mu, że nie.

Ok. ja jestem jednym z tych ludzi, którzy mówią zostawcie nas w spokoju, pozwólcie nam swobodnie pracować i działać, nie zabierajcie nam podatków i nie rozdawajcie ich ubogim, bo jak oni dostają pieniądze, to wtedy nie chcą pracować, bo to zaspokaja ich potrzeby. 

Ale jestem też bardzo świadom tego, że taka postawa jest pewną pułapką myślenia. Troszeczkę to zasygnalizowałem w odcinku o Jasiu Kapeli. Że wiecie… świat nie jest zerojedynkowy. Nie można też całkowicie zamykać się na tzw. wrażliwość społeczną.

W życiu są naprawdę bardzo różne sytuacje i głęboko wierzę w to, że są też sytuacje, z których albo się nie da wyjść, albo wyjście jest naprawdę bardzo bardzo trudne, a rezultat, nagroda, nie jest zbyt zachęcająca. Weźmy na przykład matki samotnie wychowujące dzieci z niepełnosprawnością, których mężowie jak tylko dowiedzieli się, że z dzieckiem jest coś nie tak, spakowali torby i zniknęli. Są takie sytuacje. No i teraz mamy dziecko niepełnosprawne, które wymaga opieki np. przez calutki dzień i kobietę samotnie wychowującą to dziecko. To nie jest sytuacja, z której jest łatwe wyjście. Zwłaszcza, że rząd ma wywalone na takie przypadki i woli wspierać jakieś większe grupy potencjalnego elektoratu niż samotne matki niepełnosprawnych dzieci

Albo kiedyś na moim osiedlu był taki człowiek. Dawno go nie widziałem, więc może nawet już nie żyje. To był starszy pan, bezdomny, na wózku. Nie miał nogi albo obu nóg. Już nie pamiętam. Jak wyjść z takiej sytuacji?

Ktoś mógłby powiedzieć ok. nie ma nogi, ale ma dwie ręce. Może pracować, może skręcać długopisy, a więc wyjście jest możliwe, a „skoro jest możliwe, a on z tego nie wychodzi, to jest wyłącznie jego wina”. 

No tak… tylko, że na rynku jest konkurencja. Skoro pracodawca może zatrudnić bezdomnego bez nogi w podeszłym wieku, albo za te same pieniądze typa po studiach, który też ma dwie ręce, ale dodatkowo ma dom i może się umyć… W ogóle wiecie… Ja tam się w tych sprawach nie orientuję, ale kiedyś było tak, że jak ktoś był bezdomny, nie miał stałego adresu zameldowania, to nawet nie za bardzo dało się go zatrudnić. Więc taki pracodawca musiałby się nakombinować, żeby tego bezdomnego zatrudnić. 

(…)

Słuchaj całość w podcaście

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *